Prawdopodobnie największą zmorą każdego przedsiębiorcy są kontrahenci którzy po prostu nie mają zamiaru zapłacić. Ileż razy słyszeliśmy już o klientach niezadowolonych z usługi miesiąc po jej świadczeniu? Ileż to razy musieliśmy toczyć bitwy z firmami czy osobami prywatnymi, które doszukiwały się najmniejszych szczegółów, które można podpiąć pod jakikolwiek błąd lub zaniedbanie, by obniżyć cenę o 30%? Takich delikwentów nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Niestety bywa i tak, że szemrani usługodawcy idą o krok dalej i nie planują zapłacić wcale. Nagle kontakt urywa się, a dotarcie do nich z fakturą czy chociażby przypomnieniem o płatności zaczyna być dziwnie utrudnione. Jak się przed tym uchronić?

Przede wszystkim profilaktyka

Jak mawia niejeden lekarz lub farmaceuta – lepiej zapobiegać niż leczyć. Zamiast reagować hura optymizmem na pozyskanego klienta, warto najpierw przypatrzeć się mu i sprawdzić, czy firma faktycznie istnieje, czy działa zgodnie z prawem i czy w Internecie nie ma gromady ludzi uskarżających się na płatności, które nigdy nie zostały uregulowane. Nawet, jeśli zdecydujemy się kontynuować współpracę z takim niepewnym podmiotem, możemy zażądać zaliczki, której wysokość pokryje wszelkie koszty w razie „tajemniczego zniknięcia”. Należy pamiętać, by w takich negocjacjach być ekstremalnie stanowczym i nie iść na żadne kompromisy. Jeśli klient planuje zapłacić, to zapłaci, a jeśli nie chce tego zrobić, to już sama zaliczka powinna go skutecznie odstraszyć.

Środki prawne

Najbardziej oczywistym, i niestety najmniej skutecznym sposobem jest droga prawna. Wezwania do zapłaty, a następnie droga sądowa wydaje się być konieczna w państwie prawa. Niestety, egzekwowanie takowych płatności może trwać nawet dwa lata (jeśli nie więcej), a koszty takiego postępowania często mogą zrównać się z kwotą, jaką pragniemy odzyskać. Pamiętajmy, by uzbroić się w cierpliwość – oszust ma całą gamę narzędzi, które pozwolą mu przedłużyć postępowanie w nieskończoność.

A może inaczej, ale zgodnie z prawem?

Jeśli siedziba dłużnika jest nam znana, możemy przyjść i domagać się zaległych pieniędzy bardzo głośno,, bardzo wyraźnie i najlepiej przy innych klientach. Trzeba mieć przy sobie wszelkie dokumenty potwierdzające należność, by nie wyjść na gołosłownego. Bardzo dużo daje tutaj natręctwo i powtarzalność. Dobrym pomysłem jest codzienny telefon i codzienna korespondencja do niesfornego kontrahenta. Trzeba pamiętać, że musi być ona kulturalna, nie może zawierać gróźb ani niczego, co sugeruje jakiekolwiek wrogie zamiary. Bardzo często zmęczony takimi działaniami klient zapłaci dla świętego spokoju.